Taweran Panorama Stepnica
Tomasz Cyniak


Zawsze uważałem, że jest twórcą najlepszego lokalu w regionie. Żaden Szczecin, Świnoujście, Koszalin czy Kołobrzeg, ale niewielka Stepnica, przycupinięta nad wschodnią częścią Zalewu Szczecińskiego miała tawernę z prawdziwego zdarzenia. Nosiła, zresztą słusznie, jego imię, bo on sprawił, że miała nie tylko wygląd, ale także charakter. Uwielbiali tawernę przyjezdni, marynarze, a przede wszystkim żeglarze, cumujący w sezonie w miejscowym porcie jachtowym. Nie znam nikogo, kto żegluje po Zalewie i nie zna stepnickiej tawerny. Ale sama tawerna, nawet najlepiej wyposażona i pięknie ulokowana nad wodą, to nie wszystko. I warunki do wspaniałej zabawy także. Wiedział o tym każdy, kto przekraczał jej progi. Bo tu można było wiele zobaczyć i usłyszeć.
Gdyby w gminie Stepnica nadawano odznaczenia w kategorii turystyka, to Tomasz Cyniak powinien być pierwszym, który takie odznaczenie powinien otrzymać. Odgrzebywał przedwojenną historię, dawnej rybackiej osady, odnajdował historyczne źródła, dokumenty, mapy, fotografie. Nawiązywał kontakty z niemieckimi mieszkańcami Stepnicy i przy ich pomocy, odbudowywał to, o czym wydawałoby się już na wieki zapomniano. Wielokrotnie urządzał w swojej tawernie wystawy, dotyczące historii Stepnicy. Niestrudzenie objaśniał i tłumaczył, jak wyglądała historia miejscowości, z którą tak mocno się utożsamiał i, dla której tak dużo zrobił. Szczególnie widoczne jest to, o ironio, teraz, gdy nie ma go wśród nas.
Siadywaliśmy nieraz z kolegami i Tomaszem przy mniejszym czy większym piwku i przysłuchiwaliśmy się jego opowieściom. I tym historycznym i tym współczesnym. I wizjom, które roztaczał. O zagospodarowaniu najatrakcyjniejszych miejsc nad wodą, o turystyce żeglugowej, miejscach, które trzeba przysposobić dla turystów. Wierzył, że Stepnica może być prawdziwą perełką turystyczną regionu, choć wcale nie leży nad morzem. Zawsze z podziwem przyglądałem się jego pasji zbierania starych kotwic, które ktoś wyciągnął z dna zalewu, starych lamp okrętowych, łańcuchów, marynarskich czapek, starych rybackich łodzi, wioseł i sieci. To wszystko, co inni oddaliby pewnie na złom, potrafił ożywić i wkomponować pięknie w świat swojej tawerny i przylegającego doń kempingu. Stepniczanie dobrze go znali. Jedni cenili go bardziej, inni mniej. Jak w życiu... Ale większość przyznaje, że gdyby nie jego pasja, to Stepnica byłaby z pewnością uboższa i mniej atrakcyjna dla przybyszów z zewnątrz. Gdyby już był mój koniec, mawiał, to chciałbym, by moi bliscy rozsypali moje prochy nad wodą, Zalewem Szczecińskim. Przecież on jest tak fascynująco piękny. Miał rację...

PS. Tawerna „ U Tomasza” działa jednak nadal. Prowadzi ją, równie udanie jak ojciec, jego syn Bartosz.

                                                                                      Tekst Marek OSAJDA




Tomasz o hali plażowej, Robercie Hilgendorfie i Manfredzie Schatzu

Złodroże - Britta Wuttke, początek Złodroże - Britta Wuttke, początek Złodroże - Britta Wuttke, początek
Hala plażowa w Stepnicy
4,79 MB - kliknij na rysunek aby załadować film
Robert Hilgendorf urodzony w Stepnicy
2,24 MB - kliknij na rysunek aby załadować film
Manfred Schatz urodzony w Stepnicy
3,53 MB - kliknij na rysunek aby załadować film

Strona główna